Mieszkańcy Łomnicy odcięci od świata - dramat w Beskidzie Sądeckim.
- niedziela, 19 lutego 2012
Blisko sto gospodarstw jest odciętych od świata w Beskidzie Sądeckim i Wyspowym. Prawie dwumetrowe śnieżne zaspy zalegają m.in. w gminach Piwniczna-Zdrój, Rytro, Stary Sącz, Łącko i Laskowa.
- Da się przeżyć. Trzeba tylko wcześniej zrobić zapasy produktów, które mają długą datę ważności, jak mąka, cukier, kasza, makaron - uspokaja Kazimiera Tokarczyk z przysiółka Makowica w Rytrze. Dotarliśmy tam po niemal godzinnej wędrówce stromą, śliską ścieżką przez las. Do domu prowadził wąski korytarz wyryty łopatą w głębokim śniegu.
- Po chleb chodzi się co tydzień na piechotę do sklepu. Innego wyjścia nie ma - mówi gospodyni.
Przysiółek Makowica leży na południowo-zachodnich stokach góry o tej samej nazwie w Paśmie Jaworzyny Krynickiej. Żeby dostać się do 12 gospodarstw, należy pokonać około 5 kilometrów stromej, krętej, gruntowej drogi. Nawet kiedy jest odśnieżona, wjeżdżają tu wyłącznie samochody terenowe z łańcuchami na kołach. Alternatywą jest ok. 3-kilometrowa wąska ścieżka leśna koło leśniczówki. Tędy chodzi się na zakupy i niedzielne nabożeństwo w centrum Rytra.
- Jedzenie wynosi się na plecach. Można je zamrozić, wtedy dłużej wytrzyma - wyjaśnia Zofia Pustułka.
Mieszka tutaj od urodzenia, przyzwyczaiła się do niedogodności. Nie lubi narzekać. Przyznaje jednak, że im człowiek starszy, tym trudniej znosi trudy życia w górach.
- Kiedyś ludzie trzymali konie. Zaprzęgi dobrze sprawdzały się w zimie . Z autami już tak nie jest - dodaje.
- Na szczęście teraz są ferie, więc dzieci siedzą w domach, ale przez pozostały czas muszą chodzić do szkoły. Dzień w dzień tyle kilometrów maszerują i z powrotem jeszcze pod górę.
Mimo to nie wyobraża sobie życia gdzie indziej. Tak samo zresztą jak inni mieszkańcy Makowicy.
- Nie zamieniłabym tego miejsca nawet na Nowy Sącz - zapewnia jej sąsiadka Małgorzata Tokarczyk.
- Mamy czyste powietrze, własne zdrowe jedzenie i, co najważniejsze, jest dużo bezpieczniej niż w mieście.
Mieszka w małym domu z mamą i dziećmi. Za oknem biało, jako okiem sięgnąć.
- Na wiosnę siejemy trochę zboża, sadzimy ziemniaki i różne warzywa - mówi.
- Jesienią robi się większe zapasy cukru, mąki, kaszy, i to wystarcza na całą zimę.
Podobnie radzą sobie w innych przysiółkach. Nawet terenowym samochodem nie dojedzie się teraz do niektórych gospodarstw położonych w Brzynie (Połomyje), Zarzeczu (Wierchy), Jazowsku, (Dołki), Kosarzyskach (Zaczerczyk) i Piwnicznej-Zdroju (Piwowary).
Kontaktu ze światem nie ma po kilka rodzin z przysiółków Parchowatka i Czerteż w Łomnicy-Zdroju, Garby i Malinki w Woli Kroguleckiej, Obidzy oraz w okolic Laskowej.
[Gazeta Krakowska] [foto własne]
Reklama
By A Web Design









Komentarze