HOT NEWS

Ekociuchcią przez Beskidy

PIWNICZNA-ZDRÓJ. Temat pracy magisterskiej burmistrza Bogaczyka może się zamienić w rzeczywistą atrakcję Małopolski

Wizualizacja kolejki mknącej przez unikalnej piękności tereny Beskidu Sądeckiego Fot. arch. UM-G

 

 

W 2009 roku burmistrz uzdrowiska Edward Bogaczyk obronił pracę magisterską, w której rozpisywał się o walorach kolejki górskiej ze Szczawnicy do Piwnicznej, przypominając tym samym inwestycję, której realizację po szumnych planach i zapowiedziach w 2001 roku odłożono na półkę. Teraz, gdy pełnymi garściami Polska czerpie środki unijne, budowa takiej kolejki przez góry jawi się w zupełnie nowej, bardziej realnej perspektywie.

- W przyjętej przez Zarząd Województwa Małopolskiego strategii do roku 2020 udało się wprowadzić osobny zapis dotyczący rozwoju infrastruktury sportowo-turystycznej obejmującej Beskidy - poinformował nas nie bez satysfakcji były wicemarszałek, obecnie dyrektor Małopolskiej Izby Turystycznej Leszek Zegzda. - To oznacza możliwość wydzielenia środków unijnych na poprawę bazy nie tylko narciarskiej, na różne produkty turystyczne, ale na przykład na planowaną już dawno kolejkę ze Szczawnicy do Piwnicznej i być może dalej do Wysowej i słowackiego Bardejova. Włączenie do tego przedsięwzięcia Słowaków mogłoby pomóc w pozyskaniu środków unijnych na duży międzynarodowy projekt. Jego zrealizowanie oznaczałoby, że mielibyśmy w tym rejonie Małopolski niezwykłą atrakcję turystyczną na skalę europejską.

Burmistrz Piwnicznej-Zdroju Edward Bogaczyk na wieść o takim zapisie niezwykle się ożywił.

- To bardzo dobra wiadomość, po okresie, w którym pomysł umarł śmiercią naturalną - powiedział nam wczoraj burmistrz Bogaczyk. - Jego wskrzeszenie byłoby fantastyczną szansą rozwoju turystyki nie tylko dla Piwnicznej, ale dla całej Małopolski. Tak jak dziś tłumy walą do Krakowa, a gości zagranicznych wozi się do Wieliczki, tak w przyszłości kolejka górska przez Beskid Sądecki i Beskid Niski mogłaby być takim hitem turystycznym Małopolski. W 2009 roku obroniłem pracę magisterską o tej kolejce. Z tego co wiem, powstało na ten temat jeszcze kilka prac.

Burmistrz Bogaczyk przypomina wcale nieodległe czasy, gdy jeździł do Szczawnicy szukać entuzjastów tej idei.

- W okresie po podpisaniu w Piwnicznej wstępnego porozumienia w sprawie starań o budowę kolejki o napędzie gazowym, jeździłem do Szczawnicy, przekonywałem o zasadności pomysłu tamtejszych radnych, władze miasta - przypomina Edward Bogaczyk. - Wtedy nasze wejście do Unii Europejskiej było jeszcze w dalekiej perspektywie. Szczawnica była nastawiona bardzo pozytywnie, tylko padało pytanie, jak to sfinansować. Wówczas mówiło się o 170 milionach złotych. Dziś w grę wchodziłaby kwotą rzędu 300 milionów i to tylko do Piwnicznej. Politechnika Krakowska dostała milion na przygotowanie koncepcji. Trafiła na wiele lat do biurka.

Teraz, gdy realizujemy wiele ogromnych zadań w infrastrukturze drogowej za unijne pieniądze, taka kolejka górska ma dużo większe szanse budowy. Dodatkowym atutem byłoby na pewno ujęcie jej jako inwestycji polsko-słowackiej.

Dziesięć lat temu w sali lustrzanej Urzędu Miasta i Gminy w Piwnicznej-Zdroju doszło do podpisania karty międzynarodowego projektu ekologicznej górskiej kolei terenowej z Piwnicznej do Szczawnicy. Podpisy złożyły ówczesne władze obu uzdrowisk i Politechniki Krakowskiej, burmistrzowie Marian Czop i Michał Kochan oraz prorektor prof. Józef Gawlik.

Entuzjazm sygnatariuszy podzielał także ówczesny poseł ale i obecny poseł elekt Marian Cycoń. Przychylna mu był także dyrekcja Popradzkiego Parku Krajobrazowego.

- Chcemy oprzeć się na wzorach sprawdzonych w Niemczech, Szwajcarii i Austrii, tam jest mnóstwo takich kolejek - mówili naukowcy z Krakowa. - Takiej inwestycji nie sposób przecenić. Łączy atrakcyjną trasą górską z platformami widokowymi, turystycznie piękne tereny nadpopradzkie z Pieninami. Otwiera nowe perspektywy rozwoju sportów zimowych. Napędza gospodarkę, tworzy przeciwwagę dla Zakopanego czy Sudetów.

- Te argumenty - co podkreśla burmistrz Bogaczyk - po dziesięciu latach wcale się nie zdezaktualizowały.

A, że po środki unijne z nowego rozdania lat 2014-2020 sięgać trzeba uzbrojonym w odpowiednie dokumenty, warto o tym pomyśleć już dziś.

 

Źródło: www.dziennikpolski24.pl

Dodaj komentarz