HOT NEWS

Zaciskanie pasa w sądeckich szkołach

„Wydajemy publiczne pieniądze na kształcenie, bezrobotnych nauczycieli. Ci młodzi ludzie żyją złudzeniami, nie mają świadomości, że po kierunkach pedagogicznych nie mają szans na znalezienie pracy w zawodzie” - Starosta Nowosądecki Jan Golonka.

Jak się przedstawia sytuacja w oświacie na Sądecczyźnie. Przedstawiamy co się dzieje w innych gminach. W MiG Piwniczna-Zdrój, również planowane są cięcia, jednak na razie nie podjęto żadnych drastycznych decyzji, decyzje odroczono co najmniej o rok.


Oświata była głównym punktem ostatnich obrad sesji Rady Powiatu.

W ślad za ustawą rada powiatu zajęła się przekształceniami w oświacie. Odgórna decyzja o likwidacji dwuletnich szkół zawodowych wymusiła na samorządzie podjęcie uchwały Rady Powiatu Nowosądeckiego w sprawie przekształcenia zasadniczej szkoły zawodowej w Zespołach Szkół Ponadgimnazjalnych im. Władysława Stanisława Reymonta w Tęgoborzy, im. Stanisława Staszica w Grybowie, w Starym Sączu, im. Jana Pawła II w Krynicy Zdroju, im. Św. Kingi w Łącku, im. Wincentego Witosa w Nawojowej, im. Św. Kingi w Podegrodziu.
Radni nie ukrywali swojego sceptycyzmu wobec kolejnych odsłon trwającej już od kilku lat reformy oświaty. Jeden z radnych skwitował wprost: - Medialnie musi być podkreślone, kto ponosi winę. Ten co zleca zadanie, a nie daje pieniędzy jego realizację. Po co my tu to głosujemy? Dlaczego my mamy cokolwiek likwidować, skoro dwuletnie szkoły zawodowe zostały zlikwidowane odgórnie?

Kolejne placówki oświatowe na terenie powiatu nowosądeckiego, które chce się zlikwidować. Podstawówki w Zarzeczu i Brzynie znalazły się w gronie ponad dwudziestu szkół w regionie, których samorządy nie chcą już utrzymywać. Głównym argumentem, pojawiającym się w dyskusjach jest zbyt wysoki roczny koszt ponoszony przez gminy w przeliczeniu na jednego ucznia. Z budżetu centralnego subwencje oświatowe przyznawane są właśnie według tego kryterium, a w szkołach gdzie jest mało uczniów gminy i miasta brakujące środki dokładają z własnych kas, które w tym roku są zdecydowanie szczuplejsze.
W Łącku Rada Gminy podjęła uchwałę intencyjną dotyczącą likwidacji szkół podstawowych w Brzynie i Zarzeczu. Podjęte przez Radę Gminy uchwały mają charakter intencyjny. Oznacza to, że dopiero w najbliższym czasie pojawi się właściwa decyzja, likwidująca te szkoły podstawowe. Teraz trwa szeroka dyskusja między władzami gminy, a zainteresowanymi mieszkańcami. Determinacja samorządowców w regionie pokazuje jednak, że obronić to szkoły będzie bardzo ciężko.

W Nowym Sączu i Chełmcu planuje się zlikwidowanie 21 szkół.
Groźba zamknięcia zawisła też nad dwoma podstawówkami w gminie Chełmiec. Zdaniem samorządowców system zarządzania oświatą wymaga drastycznych zmian.Fala likwidacji szkół w Polsce nie omija naszego regionu. Radni Chełmca podjęli uchwałę o zamiarze zamknięcia podstawówek w Boguszowej i Niskowej. Decyzja podyktowana jest względami ekonomicznymi. Utrzymanie jednego ucznia w tych szkołach przekracza ponad trzykrotnie wysokość kosztów, jakie gmina generuje rocznie np. na ucznia szkoły w Wielogłowach. W Niskowej uczy się 54 dzieci, w Boguszowej 33. W tej ostatniej miejscowości w ubiegłym roku nie odnotowano żadnych urodzin. W obu placówkach pracuje 19 nauczycieli. Część z nich na pewno straci pracę, część być może znajdzie zatrudnienie w szkole w Paszynie czy Biczycach Dolnych, gdzie mają trafić dzieci po likwidacji podstawówek. Uchwała radnych zostanie teraz poddana konsultacjom społecznym. Rodzice uczniów z Boguszowej i Niskowej są oburzeni, zapowiadają protesty. Ekonomia najprawdopodobniej jednak zwycięży. Na likwidacji szkół gmina zaoszczędzi ponad milion złotych.
- Ustawowo dowóz dzieci nie jest konieczny, bo obie placówki znajdują się w odległości mniejszej niż 3 km od miejsca zamieszkania uczniów. Ale oczywiście, jeżeli zajdzie taka potrzeba i tak bardziej nam się opłaca zorganizować uczniom transport, niż utrzymywać te szkoły – mówi zastępca wójta.

W Nowym Sączu widma likwidacji podstawówek nie ma. Wszystkie szkoły liczą ponad 100 uczniów. Radni muszą jednak uregulować sprawy placówek, które nie funkcjonują już od co najmniej dwóch lat. Na nadzwyczajnej sesji zlikwidują 21 takich szkół.
To głównie licea profilowane, działające przy zespołach szkół – wyjaśnia wiceprezydent Bożena Jawor.
Choć drastycznych decyzji radni nie muszą podejmować, jednogłośnie zwracają uwagę, że największym problemem dla budżetu miasta jest zarządzenie oświatą. W tym roku wydatki na nią wyniosą 42,5%.
- Trzeba zacisnąć pasa oświacie. Idąc wzorem innych miast, należy pomyśleć, jak ją przeorganizować. Okazuje się, że szkoły mniejszej, mają więcej pracowników administracyjnych, niż te duże. Na to trzeba spokojnie i chłodno popatrzeć. Czy potrzeba aż tylu ludzi w szkołach, czy nie dałoby się tu zaoszczędzić – mówił Antoni Wiktor.
Jerzy Wituszyński, przewodniczący Rady Miasta, rozważał pomysł łączenia w „jeden organizm administracyjny” przedszkoli, podstawówek i gimnazjów.
Wygląda na to, że na etatach nauczycielskich zaoszczędzić się nie da. Karta Nauczyciela daje pedagogom szerokie przywileje, które generują koszty. Przy projektowaniu budżetu należało wziąć pod uwagę podwyżki, jakie otrzymają od 1 września, jak również korzystanie przez nich z urlopu na podratowanie zdrowia.
W jaki sposób władze miasta zamierzają więc zacisnąć oświacie pasa?
Utrzymanie szkół może być tańsze – twierdzi wiceprezydent Bożena Jawor. – Ale oszczędności należy szukać w gospodarnym zarządzaniu. Dyrektorów będziemy rozliczać z rachunków. Muszą oszczędzać na mediach tak, jak robi to każdy z nas w swoim domu.

A co w Piwnicznej?

Mimo że, podobnie jak w zeszłym roku, państwo po raz kolejny obcięło dotację na oświatę burmistrz Piwnicznej zrezygnował z likwidacji trzech nierentownych szkół. Będzie również dążył do rozbudowy szkoły w Piwnicznej, gdzie chce skupić gminne odziały przedszkolne.

Największe obawy dotyczyły szkoły w Kokuszcze, gdzie w ogóle nie ma klasy trzeciej, a w pierwszej i drugiej uczy się zaledwie kilkanaścioro dzieci.

- Podjąłem jednak decyzję, że szkoły nie zamkniemy. Wiemy już, że kilkoro dzieci przyjdzie w następnym roku do klasy pierwszej i tym samym będą działały trzy oddziały – tłumaczy Edward Bogaczyk, który z nieukrywana nostalgia wspomina czasy sprzed niżu demograficznego, gdy klasy liczyły sobie po około 30 uczniów. W ślad za tym szły odpowiednie wskaźniki dotacji.

- Nie stać nas może było na wielkie remonty, ale radziliśmy sobie bez problemu z utrzymaniem szkoły i płacami dla nauczycieli.

Teraz zostały jedynie przestronne obiekty, a dzieci z roku na rok ubywa.

- A przecież nie zatrudnię w ślad za tym pół nauczyciela, czy nie zrezygnuję z ogrzewania połowy szkoły – nie ukrywa sarkazmu burmistrz.

Wyniku równania: dotacja państwowa=rzeczywiste wydatki, nie poprawia gwałtowny wzrost kosztów mediów w tym oleju opałowego.

Wie jednak, że likwidacja szkół też generuje wydatki choćby w postaci kosztów zabezpieczenia transportu dzieci. Dlatego chce szukać oszczędności gdzie indziej. Już w tym roku w budżecie zaplanowano milion złotych na rozbudowę szkoły w Piwnicznej. Gdy inwestycja zostanie zakończona Bogaczyk, chce w obiekcie skupić wszystkich przedszkolaków z gminy. Pozwoli to zracjonalizować koszty choćby poprzez to, że dzieci będą miały przygotowywane posiłki w jednej kuchni. Obiekty obecnie zajmowane przez przedszkola wystawione zostaną na sprzedaż. Samorządowiec nie ukrywa, że ma nadzieję wygospodarować w ten sposób środki na to, by z opieki przedszkolnej korzystać mogła jak największa ilość maluchów.
Jednak rozbudowa, podobnie jak budowa nowej Hali Sportowej, na którą w tym roku tez zabezpieczony zostanie milion, to na razie wielkie plany. Gminę czeka bowiem znalezienie źródła finansowania inwestycji, bo sama nie jest w stanie zabezpieczyć całości inwestycji.

W budżecie MiG piwniczna zapowiadana subwencja oświatowa ma wynosić ok. 7 mln 730 tys zł, rzeczywiste wydatki na oświatę szacuje się natomiast na 13 mln 785 tys. zł. Jasno więc wynika, że gmina będzie musiała z własnej kieszeni dołożyć przeszło 6 mln 360 tys. zł.
Przewidywane dochody gminy to 42 mln 638 tys. zł, a wydatki 50 mln 766 tys. zł. Deficyt wynika nie tylko z konieczności dokładania do szkolnictwa, ale również z kontynuacji inwestycji z roku poprzedniego.

Burmistrz kwituje te rokowania krótko: - Mamy przeszło dwadzieścia zadań własnych narzuconych odgórnie i żadne z nich nie jest w pełni finansowane przez państwo. Oświata to nie jedyna dziedzina, w której musimy coraz więcej dokładać

Burmistrz i Rada Gminy Piwnicznej nie chcą likwidacji szkół, jednak nie wszystko zależy od nich. Tak więc, wydaje się, że decyzje o likwidacji szkół w MiG Piwniczna-Zdrój została odroczona o kolejny rok. Ratunkiem na przyszłość może być pokazanie przez szkoły, że mają perspektywy rozwoju, że są aktywne, mają pomysły na oszczędności.

[miastons] [mm]

Komentarze 

 
0 #6 Jagna 2012-03-09 10:59
henek - no co Ty !!! Trzeba Sanepid powiadomić !!
Cytować
 
 
0 #5 henek 2012-03-09 08:13
coś z innej beczki! w szkole w piwnicznej jest wszawica panuje od kilku miesięcy!!! nikt o tym nie mówi
Cytować
 
 
+2 #4 Obserwator 2012-02-24 12:32
Zobaczcie co mądra rada jest w stanie zrobić - http://sadeczanin.info/aktualnosci/art/31275 - niestety, my możemy pomarzyć o mądrych radnych. Wszystko przegłosują co jest "na rękę" władzy.
Cytować
 
 
+5 #3 Jagna 2012-02-17 12:07
No coś w trawie piszczy....Słyszałam ostatnio o sporych zawirowaniach w szkołach. I znajac życie wszystko skupi się na dzieciakach
Cytować
 
 
+4 #2 też piwniczanin 2012-02-17 06:49
W ramach oszczędności należało by się przyjżeć pracy urzędu, zawsze śmieszy mnie scenka gdzie jedna pani wypisuje kwitek a druga pobiera opłaty ,jak za króla ćwieczka.
Cytować
 
 
+7 #1 Obserwator 2012-02-16 23:18
Moi drodzy to jest bardzo poważny temat w naszej Gminie!! Oszczędności?? Warto o tym porozmawiać!!!
Cytować
 

Dodaj komentarz