HOT NEWS

Nie "tankuj" na stacji

9 stycznia, koło godz. 9:15 na ul. Kościuszki w Piwnicznej Zdroju policjanci zatrzymali 42- letniego mężczyznę , który kierował samochodem marki Volkswagen, będąc w stanie nietrzeźwości, w organizmie miał 0,8 promila alkoholu.

W ostatni weekend w całej Polsce: 30 osób zginęło, 394 zostało ranne w 307 wypadkach - to bilans wydłużonego styczniowego weekendu na polskich drogach.

Policjanci od czwartku do poniedziałku zatrzymali aż 1082 pijanych kierowców.

 

 

 

- Było tragiczniej niż rok temu. W 2011 r. weekend związany ze świętem Trzech Króli trwał pięć dni mimo to doszło wtedy do 224 wypadków, w których zginęło 18 osób a 281 zostało rannych - powiedział w poniedziałek Piotr Bieniak z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji.

Jak dodał to efekt m.in. tegorocznej pogody. - Warunki na drogach są lepsze niż w styczniu 2011 r. co sprzyja szybszej jeździe. Z naszego doświadczenia wynika, że jeśli np. pada śnieg kierowcy jeżdżą wolniej i ostrożniej - zaznaczył.

Wśród osób, które zginęły w wypadkach od czwartku do niedzieli było też wielu pieszych. - W okresie jesienno-zimowym gdy wcześniej zapada zmrok piesi są gorzej widoczni na drodze. Tym bardziej jeśli nie mają przy sobie żadnych elementów odblaskowych - zaznaczył Bieniak.

 

 

 

Zaczęło się w czwartek

Ze statystyk policyjnych wynika, że najtragiczniejszym dniem minionego weekendu był czwartek gdy wiele osób zdecydowało się na świąteczne wyjazdy - doszło wówczas do 102 wypadków, w których zginęło 10 osób a 135 zostało rannych. W niedzielę, w czasie "powrotów" w 70 wypadkach zginęło 5 osób a 80 odniosło obrażenia.

Bieniak odniósł się też do liczby nietrzeźwych kierowców. - Zazwyczaj tak jest, że podczas wydłużonych weekendów zatrzymujemy ich więcej. Trudno komentować to, że ktoś pod wpływem alkoholu decyduje się wsiąść za kierownicę ryzykując tym samym życie nie tylko swoje ale też swoich bliskich i innych użytkowników dróg. Możemy jedynie zapewnić, że dla takich kierowców nie będzie żadnej pobłażliwości - zaznaczył.


Jak dodał w 2011 r. policjanci zatrzymali ok. 180 tys. nietrzeźwych kierowców, prawie 15 tys. więcej niż w 2010 r

 

 

Z badań przeprowadzonych dla Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (KRBRD) przez TNS OBOP można wysnuć wniosek, że Polacy świadomie podejmują ryzyko prowadzenia pojazdów po alkoholu, wierząc w swoje doskonałe umiejętności kierowców.

Statystyki temu zdecydowanie przeczą. W 2010 r. z winy nietrzeźwych kierowców zginęło w Polsce 455 osób.Przeprowadzone z początkiem 2011 r. badania opinii publicznej wskazują, że Polacy pozwalają sobie na prowadzenie samochodów pod wpływem alkoholu, uznając, że „nie wypili tak dużo". Szacują stan swojej trzeźwości opierając się na stereotypach: „Jedno piwo to nic złego". Wśród respondentów padały takie stwierdzenia jak: „ Alkohol na mnie nie działa", czy też „Ja nie dam rady?".

Najsmutniejszy jest fakt, że na lekkomyślność prowadzenia pod wpływem alkoholu polscy kierowcy pozwalają sobie, kiedy przychodzi pora powrotu, na przykład, z rodzinnej imprezy czy spotkania z przyjaciółmi, czyli wtedy, gdy współpasażerami kierującego są najbliżsi, w tym dzieci.

 

 

Dodatkowo nietrzeźwi kierowcy próbują racjonalizować swoje decyzje:
„Kieruję po alkoholu, ponieważ zmusza mnie do tego sytuacja."

Brakuje im także świadomości, w jaki sposób oraz jak długo organizm pozbywa się alkoholu z krwi,powracając do pełni zdolności motorycznych. A trzeba przypomnieć, że czas potrzebny na wytrzeźwienie zależy od wielu czynników, jak masa ciała czy czas, w jakim spożywało się alkohol. Niezmienny pozostaje fakt, że ilość czystego alkoholu jest mniej więcej taka sama w kuflu piwa, kieliszku wódki, jak i kieliszku wina.

Kilka fotek, ku przestrodze, co może stać się jechaniu samochodem "na gazie". (W tych przypadkach i tak samochody lepiej wyglądały od kierowców)

 

źródło:
malopolska.policja.gov.pl;
pijanikierowcy.pl;
zabraneprawko.pl;
portalnaukijazdy.pl

Dodaj komentarz