Jan Golba i Edward Bogaczyk nie chcą zostać Burmistrzami-Szejkami
Jak się dowiedzieliśmy nasze władze państwowe, poważnie rozważają wykonanie próbnych odwiertów w gminach Piwniczna-Zdrój i Muszyna, w celu poszukiwania gazu łupkowego.
Burmistrzowie tych uzdrowiskowych miejscowości: Edward Bogaczyk i Jan Golba zostali taką informacją zaskoczeni. Więcej – przytaczają wiele problemów na jakie napotykają przy zagospodarowaniu terenów w Dolinie Popradu aby spełnić wysokie wymagania Ochrony Środowiska w tym NATURY2000. Trasy biegowe, narciarskie, wyciągi drogi i inna infrastruktura techniczna i obiekty kubaturowe często nie mogą powstawać, bo trzeba spełnić wiele warunków proceduralnych. Wobec czego informacja o próbie przyznania koncesji na poszukiwania i próbne odwierty na naszym terenie mogą budzić wiele kontrowersji.
Przecież ww. gminy żyją z turystyki, mają naturalne zasoby wód mineralnych i leczniczych a odwierty mogą spowodować daleko idące zmiany w strukturach geologicznych. Proces powstawania wód jest długotrwały, biorąc pod uwagę choćby nawet tegoroczną suszę okres się jeszcze wydłuża a wprowadzenie wydobycia na skalę przemysłową z pewnością doprowadzi do nieodwracalnych konsekwencji.
Z uzyskanych informacji wiemy, że doradcy ministerstwa, specjaliści w zakresie geologii i hydrologii kategorycznie opowiedzieli się za zaniechaniem tych pomysłów. Ich opinie i ekspertyzy są w tym zakresie negatywne i mamy nadzieję, że decyzje na najwyższym szczeblu państwowym nie będą szkodziły naszym uzdrowiskom.

Poniżej tekst z portalu gospodarczego p. Marcina Szczepańskiego. Z niego wynika, że można przeciwstawić się potężnym lobbystom
Brak zgody lokalnej społeczności może uniemożliwić uzyskanie pozwolenia na wiercenia. Dlatego dla firm, które szukają gazu łupkowego, relacje z mieszkańcami są tak samo ważne jak technologia czy finansowanie.
Po części jest to spowodowane dobrze pojmowanym interesem mieszkańców terenów, na których prowadzone są poszukiwania, ale należy pamiętać, że leży to również w interesie samych firm. Brak zgody lokalnej społeczności może bowiem uniemożliwić uzyskanie pozwolenia na wiercenia.
Ustawa z 3 października 2008 roku o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko nakłada bowiem na przedsięwzięcia związane z poszukiwaniem gazu łupkowego obowiązek przeprowadzenia procedury oceniającej oddziaływanie na środowisko i przedłożenie odpowiedniego raportu.
W procedurze tej mają prawo uczestniczyć zarówno organizacje ekologiczne jak i mieszkańcy danego rejonu, którzy mogą zgłaszać swoje zastrzeżenia - muszą one zostać uwzględnione w raporcie. Co więcej organizacje ekologiczne mogą zgłaszać swoje zastrzeżenia na każdym etapie procedury - nawet jeśli nie brały udziału w pracach nad raportem. Stwarza to dla firm spore ryzyko zablokowania inwestycji.
Firmy nie obawiają się jednak znaczących komplikacji związanych z tą procedurą. - Z naszego punktu widzenia jest to tylko oficjalne potwierdzenie procedur, które i tak przeprowadzamy. Ochrona środowiska i przychylność lokalnych społeczności są dla nas zawsze kluczową kwestią - podkreśla Grzegorz Sojski dyrektor biura ochrony środowiska w PGNiG. Dodaje przy tym, że zarówno przy okazji ubiegłorocznych prac na odwiercie Markowola jak i obecnie wykonywanego odwiertu Lubocino, przeprowadzane były spotkania z lokalną społecznością oraz konsultacje z władzami samorządowymi. - W obu przypadkach efekty tych działań były bardzo pozytywne i nie zamierzamy zmieniać tych standardów - zapewnia Sojski.
Podobne zapewnienia docierają również ze strony PKN Orlen, który w październiku rozpoczął swój pierwszy odwiert na Lubelszczyźnie. Mieszkańcy okolicznych wsi nie mają większych obaw związanych z prowadzonymi pracami i podkreślają dobrą współpracę z koncernem.
Nie wszyscy mają jednak równie dobre doświadczenia. Ostatnio spore problemy z mieszkańcami ma amerykańska spółka BNK Petroleum, które chce poszukiwać gazu łupkowego na terenie gmin Sulęczyno i Stężyca na Kaszubach. Właściciele działek nie wyrażają bowiem zgody na wejście spółki, która miałaby wykonać pomiary sejsmiczne. Obawiają się nie tyle zagrożenia ze strony chemikaliów stosowanych w procesie szczelinowania co ewentualnych konsekwencji odnalezienia gazu dla ich dotychczasowego głównego źródła utrzymania - agroturystyki.
Źródło:
informacja własna, wnp.pl
fot. wnp.pl
[mm]
| « poprzednia | następna » |
|---|









Komentarze